Jak zrobić idealną domową karkówkę wędzoną i podpiekaną?
Dzisiaj krok po kroku omawiam cały proces przygotowania soczystej, aromatycznej wędzonki – od peklowania i osuszania, przez wędzenie dymem, aż po solidne podpiekanie.
Domowe wędliny to nie tylko tradycja, ale też ogromna satysfakcja. Zobacz, na co zwrócić szczególną uwagę, aby domowa karkówka była wędzona i podpiekana, ale nieprzesuszona. Tematy na dziś to
- Przygotowanie mięsa i proces suchego peklowania karkówki,
- Osuszanie przed wędzeniem.
- Wędzenie i podpiekanie w wędzarni.
- Przekrój i ocena gotowego wyrobu
Daj znać w komentarzu: Wolisz karkówkę parzoną po wędzeniu czy właśnie podpiekaną w wędzarni?
Składniki:
- Karkówka – u mnie 5 kawałków o łącznej masie 6 kg
- 150 g soli – u mnie jest to mieszania zwykłej i peklującej.
- 2 łyżeczki mielonego pieprzu – 8g
- 1 łyżeczka mielonego czosnku – 4 g
- 1 łyżeczka mielonego angielskiego ziela – 4g
- kilka laurowych liści

Składniki na 1 kg
- Karkówka -1 kg
- 25 g soli – u mnie jest to mieszania zwykłej i peklującej.
- mielonego pieprzu – 1,3g
- mielonego czosnku – 0,7g
- mielonego angielskiego ziela – 0,7g
- 2 małe laurowe liście
Wykonanie:
W przygotowaniu mięsa tu nie ma filozofii żadnej. Oczywiście trzeba zadbać o jakość mięsa na początek. Jakość będzie uzależniona od naszych możliwości i od głębokości portfela, ale jeżeli nawet zrobimy z marketowego mięsa i zadbamy o to by było to mięso z długim terminem przydatności to na pewno produkt końcowy wykonamy bez żadnych zbędnych dodatków jakie przemysł często do mięsa aplikuje. Bo domowe jest lepsze.
Karkówkę opłukałem i uformowałem tak żeby nie miała odstających elementów. Porządnie natarłem mieszaniną przypraw oraz ciasno umieściłem w pojemniku. Pomiędzy pojemnik a mięso oraz pomiędzy kawałkami mięsa nawtykałem kilka laurowych listków. Teraz pojemnik z mięsem wstawiam do lodówki, ale zaglądam do niego co dwa czy trzy dni żeby kawałki mięsa obrócić. Zaplanowałem 14 dni, a tak naprawdę wyszło mi 15.

Ja takiego zdarzenia nie miałem ale gdyby się okazało, że powstaną jakiekolwiek wątpliwości, co do tego że proces przebiega poprawnie – na przykład osłabi się aromat, albo powierzchnia mięsa zacznie się pokrywać lepką wydzieliną to należy podjąć natychmiastową próbę ratowania mięsa poprzez dokładne obmycie i ponowne przyprawienie w taki sam sposób jak poprzednio. Ocena tego czy były to działania skuteczne będzie wykonana z końcem okresu peklowania. W razie jakichkolwiek wątpliwości nie należy ryzykować.
Gdy peklowanie się zakończyło to wszystkie kawałki mięsa dokładnie obmyłem i osuszyłem ręcznikiem papierowym. Następnie postanowiłem wyróżnić je dodatkowymi smakami. Dwa kawałki natarłem ostrą papryką, dwa zmielonym czarnym pieprzem, a jeden przyprawą myśliwską. Oczywiście nie wyczerpuje to możliwości i można każdy kawałek przyprawić osobno. Potem kawałki zapakowałem w siatki i wędliniarskie. Nie muszą być też siatki mocno ściągające, chyba że faktycznie kawałki karkówki byłyby nieforemne.

Wędzenie i obróbka termiczna.
Po zapakowaniu siatki zniosłem do chłodnej spiżarni gdzie zostawiłem do następnego dnia. Porządnie obeschły i potem pozostało mi tylko rozgrzanie w 50 stopniach w wędzarni. Takie rozgrzewanie to 30 do 45 minut. Pozwala też dosuszyć mięso. Kolejny etap to wędzenie. Zrębka klasyczna olchowo – bukowa, ale ja w tym przypadku zrobiłem eksperyment i wędziłem zrębką, która swego czasu miała kontakt z whisky. Muszę powiedzieć że ciekawie wyszło. Wzmocnił się efekt barbecue.

Wędzenie gorącym dymem w temperaturze 60 stopni przez trzy godziny. Jeżeli mięso dobrze osuszone to powinno wystarczyć, ale w razie potrzeby można o godzinę wydłużyć. Kolejny etap to podpiekanie. Wędzarnię ustawiłem na 90°. Gdyby zastosowaną obróbką termiczną było parzenie w gorącej wodzie to taki proces trwałby co najmniej godzinę. Gdy się odbywa w wędzarni to trwa dłużej, dlatego skórka zewnętrzna bardziej się podsusza i opieka, co w sumie daje bardzo fajny efekt.
W jeden z kawałków mięsa wbijam sondę termometru. Proces chcę zakończyć gdy zostanie osiągnięta temperatura 68 stopni Celsjusza. W moim przypadku termometr jest podłączony do automatyki wędzarni, więc wędzarnia się po prostu wyłączy. Po zakończeniu podpiekania i ostygnięciu ponownie zniosłem karkówki do chłodnej spiżarni i tam zostawiłem na trzy doby. Ich powierzchnia się solidnie podsuszyła i ściemniała.

Po kilku dniach przyszedł czas na pierwsze krojenie. Nie mogłem się tego doczekać, bo karkówka pachniała mi bardzo. Po raz kolejny okazało się że proces suchego peklowania przebiegł prawidłowo. Wędlina w całym przekroju zachowała jednolity kolor. Jest bardzo aromatyczna i tak smakowita, że po jednym kawałku natychmiast ukroiłem drugi. Mam pięć kawałeczków więc można się podzielić z innym dobrym człowiekiem i trochę zostanie na własne potrzeby.


Żeby bardziej karkówka nie obsychała to można ją zapakować próżniowo. Spróbujcie sami. Życzę smacznego.
Przepis i opis wykonania wersji filmowej jest na moim kanale na YouTube.











Zostaw odpowiedź