Jajka na boczku czyli ponad kilogram boczku i dużo jaj. Jajecznica.

W ten sposób można szybko ugościć wielu biesiadników. Ja zrobiłem jaja, do których dodałem ponad kilogram boczku. Zrobiłem to praktycznie z marszu. Żadnego wcześniejszego przyprawiania mięsa. W zasadzie można od razu składniki kroić i wrzucać na rozgrzany ruszt z nierdzewnej blachy. Dużo boczku, dużo jaj. Do tego cebula i papryka. Pracy niewiele i jest uczta. Zdążyłem w międzyczasie nagrać materiał na film. Bez odrywania się od griddla mógłbym w ten sposób i kilkadziesiąt osób nakarmić. Przyjemne popołudnie i goście oraz gospodarze zadowoleni. Praktyka u Praktyka – gość przybył do domu, a gospodarz stanął przy wielkiej patelni.

Składniki – na jedną biesiadną porcję.

  • boczek 1,2 kg
  • minimum 10 jaj
  • świeża papryka – 2 szt.
  • średnia cebula – 2 szt
  • sól ziołowa i pieprz do smaku
  • mogą być też inne dodatki – polecam szczypiorek oddawany razem z jajami i posypywany na koniec.
Składniki

Dom blisko natury.

To był zupełny spontan. Może wiecie, może nie wiecie ale mieszkam tuż przy lesie. Od mojej furtki do lasu jest 10 m. W tym lesie spacerowała grupa znajomych,  która wpadła na genialny pomysł, że zrobią sobie w tym spacerze przerwę. Wyłonili się więc z lasu by sprawdzić czy w domu jestem i czy mam czas.  To bardzo miłe towarzystwo więc ucieszyłem się, zaprosiłem i zapytałem – czy są głodni, spragnieni? Okazało się, że był też pretekst do odwiedzin. Rozmawiali o grillach i zeszło na mój temat, a raczej sprzęt który posiadam. Przy okazji chcieli obejrzeć. Zaproponowałem więc,  że pokażę sprzęt w działaniu. Chodzi o gazowego grilla a w zasadzie griddle-a z litym rusztem ze stali nierdzewnej czyli po prostu wielką patelnią.

Tego sprzętu jeszcze w tym roku nie używałem, więc zabrałem gości na taras i na ich oczach wyciągnąłem go,  oczyściłem oraz podłączyłem gaz. Odpaliłem wszystkie palniki żeby się płyta rozgrzała, zostawiłem gości by sobie pooglądali i mieli oko na sprzęt, a ja szybko zbiegłem do kuchni.

Grill wciągany na taras

Wykonanie:

Miałem w lodówce surowce na kiełbasę – w tym także chudy boczek, który ważył nieco ponad kilogram.  Najpierw odciąłem jego nierówne brzegi i pokroiłem w kostkę, a równiejszy kawałek pokryłem w plastry – takie po 5 mm. Na tym etapie żadnej przyprawy. Następnie pokroiłem w kostkę cebulę i paprykę. Wszystko zapakowałem do osobnych pojemników.

pokrojone składniki.

Zajęło mi to 10 minut i tyle wystarczy by płyta griddle-a się porządnie nagrzała. Trzeba ją było tylko oczyścić czyli polać wodą oraz przetrzeć i można było zacząć działać. Do pracy na tak wielkiej patelni przydaje się spryskiwacz, który rozprowadzi olejową mgłę pod kładzione obiekty. Można także oczywiście dozować łyżką lub bez prosto z butelki, ale wtedy po prostu zużywa się go więcej, a to nie zawsze jest konieczne. Pod płytą mam cztery rurowe palniki. Trzy zostawiłem włączone, a czwarty wyłączyłem. Dzięki temu po jednej stronie mam chłodniejszą strefę gdzie mogę odłożyć gotowe produkty by się dalej nie smażyły ale by także nie ostygły.

Kolejność działania.

Płyta takiego grilla jest bardzo mocno rozgrzana i wszystko robi się błyskawicznie. Na początek położyłem plastry boczku i porządnie je obsmażyłem. Gdy już dokonałem ostatniego obrócenia to posypałem je solą ziołową i pieprzem.  Gdy były gotowe przesunąłem je na bok, a w to samo miejsce wysypałem pokrojony w kostkę boczek. Jego doprowadziłem do takiego samego stanu. W końcowej fazie dodałem pokrojoną cebulę. Gdy się zeszkliła dodałem pokrojoną paprykę.

Przez cały czas oczywiście przemieszczam produkty na ruszcie i dosłownie dwie minuty później posypuję to solą ziołową i pieprzem, a później zbieram wszystko w kupkę i nakrywam stalową miską podlewając pod nią odrobinę wody. Zostałem tak na kolejne dwie minuty, a w tym czasie rozbijam jaja i dodaję do nich sól ziołową i pieprz. Pierwotna moja koncepcja zakładała że zrobię po prostu wiele sadzonych jaj ale towarzystwo zdecydowało, że chcą wielką jajecznicę. Moje argumenty że to będzie mniej estetycznie wyglądało – na nic się zdały. Nie dyskutowałem. W końcu to oni będą jeść.

Gdy rozmieszałem jaja to rozgarniam nieco to co miałem pod miską i zalewam to próbując jednocześnie łopatkami nie dopuścić żeby się za bardzo rozlało i nie przypaliło.

To generalnie koniec, bo jajka szybko dochodzą wymieszane z warzywami i boczkiem. Pozostaje tylko położyć na talerz słuszną porcję, dołożyć tego trochę przygotowanych wcześniej boczkowych chipsów czyli mocno zasmażonych plastrów w boczku. Wszystko jest gorące i gotowe. Jest tego naprawdę sporo, ale jeżeli ludzie są wciąż głodni to w każdej chwili można rozpocząć wykonanie następnej porcji. Można tak oczywiście robić z wieloma różnymi potrawami na raz. Opisałem to w tym artykule i zapraszam do jego lektury.

Szybko, smacznie i bardzo bardzo dużo energii. Towarzystwo poszło w las bo musiało „spalić” to co zjedli.

Wersja filmowa jest na YT – https://youtu.be/q9psmClRIUk

Zostaw odpowiedź