Ten Boczek to był HIT imprezy.

Była potrzeba, by dobre mięsiwo zrobić,  które w połączeniu z domowym piwkiem sprawi biesiadnikom radość, to wybór bez zastanawiania się padł na gorący, soczysty pieczony boczek. Wzbogaciłem go aromatem dymu, wiśniową nutą oraz pikantnym pazurkiem.

Nawet gdybym zrobił i 2 x więcej to by znikł ze stołu. Pycha. Jego aromat pobudzał głód. W trakcie pieczenia zapach unosił się wiele metrów od wędzarni. Ten soczysty boczek królował na stole, choć innych przekąsek też trochę było. Przepis zdecydowanie wart zapamiętania i powtórzenia.

Składniki:

  • 2 kg chudego cienkiego boczku
  • 40 g soli
  • 1/2 szklanki wiśniowego kompotu. Powinien być słodki i bardzo treściwy.
  • 1 łyżeczka ostrej papryki
  • 1 łyżeczka mielonego pieprzu czarnego.

Wykonanie:

Płat boczku który miałem, pokroiłem na 6 części, natarłem solą i złożyłem w lodówce na 3 doby.

W kolejnym kroku rozłożyłem boczek na kratce (która jednocześnie była półką z wędzarni) i osuszyłem wstępne w temperaturze pokojowej, a później w wędzarni, ustawiając temperaturę 50 st. C

Po osuszeniu czas na lekkie podwędzenie – około 1,5-2 godziny – powinien się pojawić wyraźny kolor.

W tym czasie przygotowuję miksturę z wiśniowego kompotu, papryki i pieprzu. Po zakończeniu wędzenia obficie smaruję nią boczki.

Pod półką na której znajdują się boczki umieszczam misę na ociek, ustawiam maksymalną temperaturę 150 st. C (było zimno i wędzarnia nagrzała się do nieco ponad 130). Podpiekam przez około 40 minut.

W kolejnym etapie przekładam boczki do misy wyłożonej folią aluminiową i papierem do pieczenia, polewam pozostałą częścią mikstury i dokładnie je okrywam najpierw papierem, a później folią. Taki pakunek ponownie umieszczam w wędzarni ustawionej na 120 st. C. Czas przebywanie będzie zależałe teraz od wielkości kawałków. Ja trzymałem je w tych warunkach przez 90 minut. Można te końcowe etapy wykonać także w piekarniku.

Po upływie tego czasu pyszna gorąca przekąska jest gotowa. Jest bardzo aromatyczna. Pachniało pieczystym już kilka metrów od wędzarni, a po rozpakowaniu ciężko się było powstrzymać przed natychmiastowym spróbowaniem.

2 kilo boczku znikło ze stołu w kilka minut i musiałem obiecać, że kiedyś to zrobię ponownie.

Spróbujcie sami. Smacznego.

wersja filmowa jest na YT https://youtu.be/eY2etbyNohc

Jeżeli chcesz subskrybować kanał wystarczy, że klikniesz w ten link

Leave a Reply