Ketchup Domowy z Kiszonych Pomidorów

Ketchup domowy z kiszonych pomidorów, do kolejna wyrób, który z łatwością w domu można zrobić. Wykonanie z kiszonych pomidorów nadaje ketchupowi także właściwości probiotycznych. Niestety bez pasteryzacji trwałość jego nie jest długa. Po pasteryzacji można ketchup przechowywać miesiącami, ale traci on właściwości typowe dla kiszonki. Pozostaje mu na szczęście smak i aromat.

Pokazana wersja to tylko jedna z możliwych dróg. Prosty sposób wykonania, bez sztuczek i niuansów, a efekt końcowy jest bardzo dobry. Na tej bazie można rozwinąć i wzbogacić produkt wedle własnych potrzeb i upodobań. Mam nadzieję, że zachęcę wasz do własnych wykonań w w waszych spiżarniach i lodówkach zagości ketchup łagodny i ostry oraz wzbogacony o inne smaki.

Składniki:

  • 1 kg pomidorów
  • 10 g soli kamiennej niejodowanej – do przetworów
  • 0,5 l wody
  • 60 g cukru
  • 1-2 łyżki zalewy z aktywnej kiszonki – starter
  • 1 łodyga selera
  • 2 średnie cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 1-2 cm korzenia imbiru
  • 2 g pieprzu czarnego

Wykonanie:

Etap I – kiszenie pomidorów. pomidory należy zalać wrzątkiem na 1-2 minuty. Ułatwi to zdjęcie skórki. Po jej zdjęciu pomidory pokroić, wrzucić do blendera, dodać sól i zblendować na miazgę.

Z blendera przełożyć do słoja, dodać wodę oraz starter bakteryjny czyli 1-2 łyżki zalewy z aktywnej – pracującej kiszonki. Proces kiszenia warzyw często startuje samoczynnie i startej jest opcją, a nie koniecznością, ale tutaj mamy doczynienia ze sparzonymi bakteriami i niskim poziomem solenie więc samoczynny start byłby utrudniony (jeżeli w ogóle możliwy) i mogło by dojść do szkodliwej infekcji. Dlatego starter jest wskazany.

Proces kiszenia powinien trwać 4-7 dni – w zależności od temperatury. Codziennie należy zawartość słoja wymieszać. Objawy zewnętrze trwającej fermentacji ? Najpierw całość miazgi pomidorowej unosi się na wierzch, ale z czasem zaczyna się ona rozwarstwiać i po środku mamy przestrzeń czystego płynu. Wraz z pogłębianiem się procesu kiszenia coraz więcej miazgi będzie na opadało na dół słoja, aż opadnie całość, a na wierzchu pozostanie czysty płyn. To znak że proces dobiegł końca.

Etap II – Seler, cebulę, czosnek i imbir kroimy w kostkę i rozdrabniamy blenderem. Przekładamy do garnka i następnie dodajemy zawartość słoja z kiszonymi pomidorami, cukier i pieprz. Czas na długie gotowanie w czasie którego wytworzy się charakterystyczny smak ketchupu i odparuje nadmiar płynów. Zagęszczona masa warzywna w końcowym etapie wielokrotnie zmniejszy swoją objętość i będzie wręcz podsmażana.

Na koniec dobrze jest jeszcze raz ją zblendować i można przekładać do słoików, w których będzie ketchup przechowywany. Porcje , które będą spożywane w najbliższych dniach (tygodniach) można pozostawić w lodówce, ale te, które mają przetrwać miesiące – trzeba poddać pasteryzacji.

Zachęcam do samodzielnego wykonania i życzę smacznych wyrobów.

Wersja filmowa jest dostępna na YT https://youtu.be/WwVkDrj2E0c

Kanał Nomart na YT można za-subskrybować klikając TUTAJ

  1. Odpowiedz

    Pawle, jak już napisał Artur, możesz wskoczyć na moją stronę i skorzystać z formularza kontaktowego. W chwili obecnej nie mam konta na FB, a publiczne podawanie namiarów nie wchodzi w grę. Możesz być pewien, że strona nic nie zapisuje i nie zbiera żadnych danych, zwyczajnie wysyła mi maila i dalej już kontakt jest mailowy :).

    • Paweł Dubiel, 16 maja, 2020, 12:25 am

    Odpowiedz

    Drogi Arturze
    Niedawno oglądałem na Twoim kanale filmik o kiszeniu warzyw. No i „łyknąłem” zajawkę. Jak jasna cholera . Nakisiłem jak szalony… Już dobre (ukwaszone), konsumuję wspaniałości. Wszystko znakomite. Oczywiście nie obyło się bez eksperymentów, przede wszystkim dotyczących łączenia surowców (warzywa, owoce,grzyby) i przypraw. Posiłkowałem się/łączyłem, to co aktualnie jest dostępne na rynku. Zestawiałem aktualnie dostępne warzywa i owoce oraz grzyby i oczywiście dla „pazura” przyprawy. Generalnie wszystkie te „eksperymenty”, smakowo wyszły nadspodziewanie szczęśliwie. Jestem wielce kontent z efektów moich działań. Howk!

    Arturze. Pod filmikiem o kiszeniu warzyw oczywiście były komentarze. Jeden mnie zaintrygował i zainspirował do akcji. Koment był krótki. Informował o fakcie zakiszenia przez autora wpisu ni mnie nie więcej tylko mango. Wow! Mango! I tyle. żadnych szczegółów. Otóż ta info na tyle wydała mi się interesująca i nietuzinkowa (ze względu na użyty surowiec główny), że postanowiłem również sprokurować sobie kiszone mango. Przyznaję, trochę niepewności i obaw było. Ale… wyszło ciekawie, nietuzinkowo, interesująco i zaskakująco. Prawdę mówiąc spodziewałem troszkę innego efektu organoleptycznego, ale mimo wszystko wyszło coś naprawdę cool. Na przykład: bardzo zdziwił mnie brak „odpowiedzi” ze strony cynamonu i goździków. Sądziłem, że dodana ilość powinna zaznaczyć swoją nutę smakową, a nie była to ilość mikroskopowa, a tu niestety nic. Wniosek: dałem jednak za mało.

    Drugim zaskoczeniem w odbiorze tej kiszonki był fakt, iż skórka mango stała się akuratnie miękka, tak w sam raz. Nie mam pojęcia co zaszło, w detalach jaki proces, ale to jest kulinarna magia :). Efekt – suuuper. Oczywiście, broń Boże, nie obierałem skórki (ach ta żywiczna nuta smakowa – uwielbiam tę kontrę smakową w mango – cudowny kontrapunkt).

    No dobra Arturze, dość „dykteryjek”. Mam prośbę. Właśnie obejrzałem filmik o keczupie, ten z Dominikiem i prośba jest taka: chciałbym nawiązać jakiś kontakt Dominikiem i pogadać o… naturalnie o kiszonkach, jeśli to możliwe oczywiście. Sądzę, że odpowiednią formą byłby kontakt na fb (lub mailowy). Myślisz , że taka forma byłaby ok? Nie znam niestety jego nazwiska – próbowałbym sam go jakoś namierzyć.
    Reasumując: czy mógłbym prosić Cię o tę niewielką przysługę (kontakt do Dominika). Z góry serdeczne i wielkie dzięki .
    Wszystkiego smacznego…
    Paweł Dubiel

    • Pawel Michał Dubiel, 15 maja, 2020, 11:58 pm

    Odpowiedz

    Drogi Arturze

    Niedawno oglądałem na Twoim kanale filmik o kiszeniu warzyw. No i „łyknąłem” zajawkę. Jak jasna cholera . Nakisiłem jak szalony… Już dobre (ukwaszone), konsumuję wspaniałości. Wszystko znakomite. Oczywiście nie obyło się bez eksperymentów, przede wszystkim dotyczących łączenia surowców (warzywa, owoce,grzyby) i przypraw. Posiłkowałem się/łączyłem wszystko, to co aktualnie jest dostępne na rynku w przeróżnych konfiguracjach Zestawiałem aktualnie dostępne warzywa i owoce oraz grzyby i oczywiście dla „pazura” przyprawy. Generalnie, wszystkie te „ekszperymenta” smakowo wyszły nadspodziewanie szczęśliwie. Jestem wielce kontent z efektów moich działań. Howk! Nie to żebym się chwalił… ale…

    Arturze. Pod filmikiem o kiszeniu warzyw oczywiście były komentarze. Jeden mnie zaintrygował i zainspirował do akcji. Koment był krótki. Informował o fakcie zakiszenia przez autora wpisu ni mniej, nie więcej tylko mango. Wow! Mango! I tyle wpisu. Żadnych szczegółów. Otóż ta info na tyle wydała mi się interesująca i nietuzinkowa (ze względu na użyty surowiec główny), że intelektualnie i twórczo zapłodniony, postanowiłem również sprokurować sobie kiszone mango. Przyznaję, trochę niepewności i obaw było. Ale… wyszło ciekawie, nietuzinkowo, interesująco i zaskakująco. Prawdę mówiąc spodziewałem troszkę innego efektu organoleptycznego, ale mimo wszystko wyszło coś naprawdę cool. Na przykład: bardzo zdziwił mnie brak „odpowiedzi” ze strony cynamonu i goździków. Sądziłem, że dodana ilość powinna zaznaczyć swoją nutę smakową, a nie była to ilość mikroskopowa, a tu niestety nic. Wniosek: jednak za mało dałem. Wiadomo co robić przy następnej akcji.

    Drugim dużym zaskoczeniem w odbiorze tej kiszonki był fakt, iż skórka mango po 5 dniach kiszenia stała się akuratnie miękka, tak w sam raz, perfetto. Oczywiście, z przyrodzonego wygodnictwa, tudzież lenistwa, broń Boże, nie obierałem skórki (ach ta żywiczna nuta smakowa – uwielbiam tę kontrę smakową w mango – cudowny kontrapunkt). Tak naprawdę, nie mam pojęcia co zaszło, w detalach jaki proces to spowodował, ale to jest kulinarna magia :). Uzyskany, co prawda nie do końca wykoncypowany efekt – suuuper.

    No dobra Arturze, dość „dykteryjek”. Mam prośbę. Właśnie obejrzałem filmik o keczupie, ten z Dominikiem i prośba jest taka: chciałbym nawiązać jakiś kontakt Dominikiem i pogadać o… naturalnie o kiszonkach, jeśli to możliwe oczywiście. Sądzę, że odpowiednią formą byłby kontakt na fb (lub mailowy). Myślisz, że taka forma byłaby ok? Nie znam niestety jego nazwiska – bo próbowałbym sam go jakoś namierzyć.
    Reasumując: czy mógłbym prosić Cię o tę niewielką przysługę (kontakt do/z Dominikiem). Z góry serdeczne i wielkie dzięki .
    Wszystkiego smacznego…
    Paweł Dubiel
    ps. moje dane z fb chyba są w logowaniu (logowałem się przez fb)

      • Artur, 16 maja, 2020, 8:29 am
      • Autor

      Odpowiedz

      Witam
      Super opis działań i wrażeń 🙂
      Dominik komentował pod filmem z ketchupem więc nie ma problemu z kontaktem i można się do niego zwrócić odpowiadając na jego wpis i przejść do prywatnej konwersacji :-). Uprzedzę go o tym.

      • Artur, 17 maja, 2020, 12:00 pm
      • Autor

      Odpowiedz

      Kontakt do Dominika poprzez jego stronę i formularz kontaktowy 🙂 dominikmarczuk.pl

Dodaj komentarz