Piwo i piwowarstwo domowe - ogólna instrukcja jak rozpocząć przygodę z warzeniem piwa domowego. Jak zrobić piwo domowe?

Domowe wytwarzanie piwa ma już wielowiekową tradycję. W dzisiejszych czasach duże browary zalewają nas hektolitrami piw i setkami produktów. Jedne są rewelacyjne - inne ordynarnie sztuczne. W mojej opinii większość tego, co można znaleźć w sklepie, jest daleko w tyle za piwem, które możemy zrobić w domu. Może nie od razu zostaje się mistrzem, ale już pierwsze zrobione piwa przynoszą satysfakcję i pozytywne doznania smakowe. Nie do przecenienia jest też duma z własnego dzieła i możliwość zaprezentowania go rodzinie i znajomym. Sam z rozbawieniem patrzę na wzrok i miny moich bliskich, gdy dostąpią zaszczytu oglądania mojej piwniczki. Jako pasjonat kulinarnej tradycji w piwniczce ukrywam wędzone i suszone wędliny, kilku i kilkunastoletnie wina, dojrzałe nalewki i złociste, bursztynowe i czarne (moje ulubione) chmielone trunki.

Poniżej ogólnie nakreślę temat domowego wytwarzania piwa oraz podstawowego sprzętu do tego procesu niezbędnego.

Na świecie jest wielu producentów, którzy wypuścili na rynek pozbawione konserwantów nachmielone ekstrakty słodowe, które są bazą do domowego wytwarzania piwa. Od takich ekstraktów każdy powinien zaczynać. Robi się z nich piwo najłatwiej i najszybciej, a koszt w przeliczeniu na butelkę jest konkurencyjny względem supermarketów. Jeżeli spodoba się nam domowy wyrób piwa to wtedy przyjdzie czas na inwestycje w sprzęt i wiedzę pozwalające na samodzielne zacieranie słodów oraz chmielenie. Poniżej przedstawiam przykład produktów różnych firm stanowiących (każdy z nich) bazę do wyprodukowania 40-46 butelek piwa. Estetyka opakowania nie zawsze idzie w parze ze smakiem i jakością. Trzeba samemu spróbować który producent i rodzaj piwa najbardziej nam odpowiada.

Żeby zawartość takiej puszki zamienić w piwo potrzeba trochę sprzętu.

Podstawa - pojemnik do fermentacji z rurką i kranikiem. I tu pierwsza uwaga. Jestem przeciwnikiem "chemikaliów" w produkcji spożywczej tak dalece jak to jest tylko możliwe. W produkcji piwa też nie stosuję odkażalników. Stawiam na gorącą wodę i zwykły płyn do mycia naczyń. Wspominam o tym, gdyż niektóre fermentatory są dodatkowo wyposażone w termometr paskowy (do około 30 st C). Ten patent u mnie się nie sprawdza. Po pierwszym potraktowaniu fermentatora wrzątkiem - naklejony termometr zaczyna pokazywać głupoty. Stosuję zewnętrzną kontrolę temperatury.

Gdy wybierzemy fermentator - czas na kapsle i kapslownicę. Dostępne są różne. Prezentuję najbardziej popularne: ręczna dwuramienna Greta oraz stołowa Grifo. Obie sprawdzają się znakomicie. Stołowa jest bardziej trwała ale i droższa. Potrzebne są też kapsle. Trzeba mieć ich trochę w zapasie na początek - chociażby do potrenowania kapslowania - bo podczas rozlewu nie będzie czasu.

To wszystko, co jest konieczne w temacie sprzętu. Przydatna jest jeszcze miarka do odmierzania cukru, lub glukozy, przy butelkowaniu, ale można ja zastąpić łyżeczką. Przydaje się też areometr do pomiarów jakości nastawu i etapu fermentacji. Zaczynając od puszek z gotowymi ekstraktami - surowiec mamy standaryzowany i pomiary są zbędne, wystarczy przestrzegać instrukcji dołączonej do puszki. Na etapie piw samodzielnie zacieranych jest już niezbędny. Potrzebne są też oczywiście butelki. Około 40- 46 szt. Oczywiście nawet pod groźbą kary nie stosujemy plastików. Fermentator jest plastikowy - fakt, ale: jak zakupicie fermentator a nie wiadro plastikowe, które tylko podobnie wygląda, to będzie to zupełnie inny plastik. Po drugie, piwo w fermentatorze przebywa 7 dni, a w butelkach miesiące. Tak więc butelki tylko szklane. Jedna dobra impreza i już mamy przygotowaną właściwą ilość. Ostateczne możemy je też odkupić w większości sklepów za małe pieniądze. W związku z tym, że butelki mogą być niewiadomego pochodzenia i nie płukane po opróżnieniu - mogą w nich być całe "cywilizacje" drobnoustrojów i grzybów - a czystość przy piwie to rzecz najważniejsza. Wszystko musi być zdezynfekowane, od fermentatora (do którego po umyciu wlewam 5 l zagotowanej wody i nakładam pokrywę bez zatrzaskiwania - parująca woda zapewnia właściwe jego przygotowanie) poprzez wszelkie łyżki, mieszadła po butelki. Butelki myję dokładnie szczotką do butelek (woda z płynem do mycia) dokładnie płuczę a potem na 1 godzinę przed rozlewem wstawiam po 20 szt do piekarnika, włączam termo-obieg i ustawiam 125 stopni na 20-30 minut. Sterylizacja pełna. Trzeba potem poczekać aż wystygną i można rozlewać.

Posiadamy potrzebny sprzęt, czysty i wyparzony. Mamy ekstrakt nachmielony. Mamy też pomysł do czego będziemy nalewać piwo. Co dalej?

Przygotujmy 5-7 l garnek. Wlewamy do niego 2 l wody i podgrzewamy do 70-80 st. C. Nic złego się nie stanie jeżeli woda się zagotuje. Przed dalszymi czynnościami po prostu trzeba ją trochę schłodzić. Ja używam wody lepszych marek w 5l baniakach. Wodę z kranu w całości bym przegotował i wystudził. Wody z baniaków nie gotuję z wyjątkiem tych 2 litrów na początku.

Kiedy woda się podgrzewa, napełniam komorę zlewozmywaka wodą gorącą (z kranu) i wkładam weń puszkę z ekstraktem. Ma to na celu podgrzanie i rozrzedzenie syropu.

Kiedy woda w garnku się podgrzeje do odpowiedniej temperatury, to rozpuszczamy w niej 1 kg zwykłego cukru. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Kolejna uwaga - cukier jest podstawowym dodatkiem fermentacyjnym. Tak jest najtaniej, a efekty są na tyle przyzwoite, że dopiero 6 czy 7 piwo z kolei zrobiłem na lepszych zamiennikach. Nie da się ukryć, że stosowanie lepszych dodatków fermentacyjnych radykalnie poprawia smak piwa. W kolejności efektów są to:

Glukoza

Suche sproszkowane słody z glukozą

Specjalna kompozycja słodów w syropie.

Ta ostatnia pozycja to najwyższej klasy dodatek fermentacyjny. Osobne zestawy są dla piw jasnych, bursztynowych i czarnych. Są takie zestawy piwne, które zawierają 2 puszki - jedna z nachmielonym ekstraktem słodowym, druga z idealnie dopasowanym dodatkiem fermentacyjnym

W tym przypadku, który posłużył mi za przykład, wykonywane jest bardzo aromatyczne i długo dojrzewające piwo. Aby otrzymać zamierzony efekt użyłem słodów w syropie

Po wlaniu i wymieszaniu przyszedł czas na rozpuszczenie surowca podstawowego - ekstraktu piwa.

Wszystko należy dokładnie wymieszać. Na ściankach puszek pozostaje sporo dobra. Każda kropla jest cenna.

Teraz potrzebny będzie fermentator. Przed pierwszym użyciem, montując kranik do fermentatora należy pamiętać, aby uszczelkę dać od strony zewnętrznej oraz zamontować kranik pod kątem 45 stopni. Zapewni to szczelność oraz ułatwi rozlew do butelek. Koniecznie należy sprawdzić szczelność napełniając fermentator wodą. Jeżeli tego nie wykonamy - doszczelniając już po zalaniu brzeczką piwną - możemy ją zakazić.

Do fermentatora wlewamy 5 litrów wody

Następnie wlewamy do niego rozpuszczony ekstrakt piwny wraz z dodatkowym surowcem fermentacyjnym.

Dokładnie mieszamy zawartość fermentatora.

Dolewamy resztę wody do przewidzianej instrukcją ilości i ponownie dokładnie mieszamy.

Aby zaszczepić nastaw drożdżami, zawartość fermentatora musi mieć odpowiednią temperaturę - około 25 st.C. Mowa oczywiście o piwach górnej fermentacji, które są większością na naszym rynku piw domowych.

Pobieramy pół szklanki roztworu z fermentatora i rozpuszczamy w nim dołączoną do ekstraktu saszetkę z drożdżami. Po rozpuszczeniu wlewamy do fermentatora i ponownie mieszamy.

Zakładamy pokrywę zatrzaskując ją. Montujemy napełnioną wodą rurkę fermentacyjną. Dobrym zwyczajem jest umieścić na fermentatorze (a potem przy butelkach) plakietę z rodzajem piwa oraz z opisem szczegółów produkcji. Nie ma nic gorszego dla piwowara niż wyprodukowanie doskonałego piwa, na które przepis został zapomniany.

Najczęściej piwo przebywa w fermentatorze przez 7 dni - ale może być dłużej. Trzeba to przeczytać w instrukcji. Pewne jest jedno - tyle dni ile przewiduje instrukcja, ale nie wcześniej, niż zakończy się pierwszy etap fermentacji - co oznacza, że poziom płynu w rurce fermentacyjnej jest stały. Jeżeli instrukcja przewidywała 7 dni a po 3 dniach przestało piwo pracować - prędzej należy podejrzewać nieszczelność pokrywy (wystarczającą by odprowadzić gazy ze słabszej już fermentacji) lub przegrzanie zestawu (powyżej 30 st.), niż faktyczne zakończenie fermentacji. Wystarczy otworzyć fermentator by sprawdzić, czy na wierzchu jest warstwa piany (piwo wciąż pracuje), przy okazji zamieszać, poruszając osad z dna. Może się zdarzyć, że drożdże stworzą długie i ciężkie łańcuchy, co spowoduje ich opadanie i poważne osłabienie procesu fermentacji. Ostatecznie można użyć areometru w celu sprawdzenia poziomu odfermentowania. Jeżeli na powierzchni zobaczymy jakąś formę kożucha (niektóre piwa wytwarzają pod koniec fermentacji cieniutkie plamki kożuchowe - te nie są złe), może to oznaczać, że nieodpowiednio zadbaliśmy o czystość i mamy doczynienia z chorobą piwa. Wtedy możemy się pożegnać z zawartością fermentatora.

Po zakończeniu pierwszego etapu fermentacji, przygotowujemy butelki (mycie i sterylizacja) oraz kapsle, które trzeba przed użyciem zalać wrzątkiem.

Do każdej butelki należy dodać czynnik fermentacyjny dla drugiego etapu fermentacji i nagazowania piwa w ilości właściwej dla wielkości butelki. Dobrze jest posługiwać się specjalną miarką. W przypadku jej braku - do butelki 0,5 l dajemy około 1/2 łyżeczki cukru. Zamiast cukru możemy stosować glukozę. Do niektórych gatunków piwa dodajemy coś specjalnego. W prezentowanym przypadku zastosowałem cukier brązowy z melasą trzcinową. Można zrezygnować z dodawania cukru do butelek, a zamiast tego przelać całość do drugiego fermentatora (bez osadu) następnie rozpuścić ilość cukru przewidzianego dla całości nastawu. Bardzo dokładnie wymieszać i wtedy napełniać butelki.

Butelki napełniamy trzymając je pod kątem (lać tylko po ściance :-) ), by uniknąć spienienia się. Napełniamy butelki pozostawiając około 4 cm wolnej powierzchni.

Natychmiast po napełnieniu butelki trzeba ją zakapslować.

Po zakończeniu rozlewania możemy nacieszyć oczy wspaniałym widokiem.

Przez dwa dni butelki powinny pozostać w temperaturze pokojowej. Każdą z butelek należy raz dziennie wstrząsać.

Następnie trzeba przenieść butelki w ciemne i chłodniejsze miejsce. Najczęściej na 3 tygodnie (ale bywa i 6 miesięcy). Czas ten określa instrukcja. Piwo im starsze tym lepsze - może pozostawać w butelkach nawet 3 lata.

Zamiast od razu butelkować, można przeprowadzić tzw. "cichą fermentację". Zalecana jest zwłaszcza przy piwach z wyższym blg. Polega ona na tym, że po siedmiu dniach fermentacji burzliwej nie butelkujemy piwa, tylko przelewamy do drugiego fermentatora lub innego wyparzonego pojemnika (a potem z powrotem do wyczyszczonego fermentatora) i dostawiamy na kolejne 7-14 dni. Operacja transportu musi być przeprowadzona bardzo sprawnie aby zminimalizować ryzyko zakażenia piwa. Dopiero po tym etapie nadchodzi czas na butelkowanie.

Jedna jeszcze porada na koniec. Z pokrywą fermentatora nie należy się szarpać -pokrywa łatwo pęka. Najlepiej podważyć ją plastikową łyżeczką.

W mojej opinii domowe piwa są warte poświęconego im czasu. Delikatny osad drożdży na dnie butelki nadaje im smaku, o jakim typowe sklepowe piwa zapomniały już wiele lat temu.

Brak ci doświadczenia, potrzebujesz porady - dzwoń. Jeżeli będę potrafił - pomogę.

Surowce i sprzęt do warzenia piwa znajdziesz na moich aukcjach w Allegro

oraz na nomart.istore.pl

JAK ZROBIĆ PIWO BEZPOŚREDNIO ZE SŁODOWANEGO ZIARNA - PRZECZYTASZ TUTAJ . To co uzyskaliśmy w procesie zacierania i chmielenia jest odpowiednikiem zawartości puszki z ekstraktem chmielonym.

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin